Soviet prisoners in the SS Auschwitz

Ze wspomnień Andrieja Pogożewa (numer obozowy 1418):

„Pierwsze dni pobytu w Oświęcmiu dosłownie oszołomiły wszystkich. Z ludzi zrobiono zwierzęta Czy na apel, czy na otrzymanie skąpej obozowej porcji jedzenia, na przeglądy, czy też w innym celu absolutnie z niezrozumiałego powodu spędzano nas tłumnie… Na apelu musieli być wszyscy. Z bloków wynoszono chorych, którzy nie byli w stanie poruszać się samodzielnie i nawet zmarłych. Apele trwały około dwóch godzin. I w ten sposób około dwóch godzin rano i wieczorem stały kolumny słaniających się zupełnie nagich jeńców wojennych, a na przeciwko tych rzędów na żwirowych i betonowych chodnikach rzędami leżeli nadzy martwi i chorzy, którzy nie byli w stanie się poruszać… Porcja żywnościowa — rana pól litra herbaty — ciepłej cieczy bez określonego koloru i zapachu; w ciągu dnia — 800 gramów coś w rodzaju zupy z buraków, śladami kaszy, ziemniaków, czasami mięsa. Wieczorem chleb w kształcie cegły ziemistego koloru na 6 osób, z odrobinką powidła, kawałeczka margaryny albo zawsze śmierdzącego sera rybnego”.

(Cytat. Pogożew A., Stieńkin P. „Pobieg iz Oświęcimia.
Ostat’sia w żywych” Moskwa. 2005. str. 24–25, 72)

Protokół przesłuchania świadka b. więźnia Kazimierza Smolenia (nr obozowy 1327),
о porządkach w obozie, o traktowaniu radzieckich jeńców wojennych
w 1941 – na początku 1942 roku. 20.08.1946 r., Kraków

Strona ładuje...

Tłumaczenie dokumentu

Protokół

20 sierpnia 1946 г., Kraków. Okręgowy sędzia śledczy Jan Sohn, działając na podstawie dekretu z dn. 10 XI 1945 roku (Dz.U. R.P. nr 51, poz. 293) O Głównej Komisji i Komisjach Okręgowych Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, w charakterze członka Głównej Komisji przesłuchał w trybie art. 255 i art. 107, 115 Kodeksu postępowania karnego niżej nazwanego byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, który zeznał co następuje:

„Nazywam się Kazimierz Smoleń, data urodzenia 19.04.1920 roku w mieście Chorzów Stary, syn Józefa i Heleny z d. Olszówka, wyznania rzymsko-katolickiego, obywatel polski, narodowości polskiej, student, zamieszkały w Lublinie przy ulicy Lubartowskiej 31.

Byłem aresztowany w Chorzowie w dniu 15 kwietnia 1940 roku na podstawie oskarżenia o przynależność do organizacji walczącej o odzyskanie niepodległości. Do Oświęcimia przywieziono mnie 16 lipca 1940 roku i tam znajdowałem się w charakterze więźnia pod numerem 1327 do 18 stycznia 1945 roku. Do lipca 1941 roku pracowałem w biurze Aufnahre — oddziału politycznego. We wrześniu 1942 roku zostałem kapo całego kommando więźniów, którzy pracowali w różnych biurach oddziału politycznego. Pracowało tam 18 więźniów. Szefem oddziału politycznego był Ernest Grabner, а po jego zaaresztowaniu jesienią 1943 roku — Schurz. Jego sekretarzem był Kirschner. Działem przesłuchań i dochodzeń kolejno kierowali Wosnitza i Westphal, а ostatnim był (nieczytelne), którego pomocnikami był Boger i Lachmann. Działem stanu cywilnego (nieczytelne) kierował najpierw Quskernack, а potem Christian, oprócz niego pracował tam stale esesman Jasper. Szefami biura przyjęć byli po kolei Clausen, Stark, a ostatnim był Irber-Ilustek. W tym biurze pracowali też (nieczytelne), Albrecht Bruno, Bilan Włodzimierz, Klaus Otto, Brocke Wilhelm, Gausner. Szefem (nieczytelne) był Walter. Tamże pracował Hoffmann. Głównym motorem prac administracyjnych i rozporządzeń personalnych był Herbert Kirschner.

Do zadań wydziału politycznego było wypisywanie kart ewidencyjnych i rejestracja wszystkich więźniów od momentu ich dostarczenia do obozu aż do ich śmierci, przeniesienia do innego obozu, albo zwolnienia. Do obowiązków wydziału, który kierował więźniów do obozu (Einweisende Dienststelle), było przeprowadzanie wykonywanie dochodzeń wśród więźniów w sprawach rozpoczętych poza obozem i przesłuchiwanych w związku z tym i na koniec — utrzymywanie bezpieczeństwa wewnątrz obozu. Temu wydziałowi był podporządkowany również blok 11, który był rezerwowym więzieniem dla Myslovitz (Polizei-Ersatzgefängnis Myslowitz in Auschwitz). W tym więzieniu trzymano ludzi, aresztowani przez gestapo na czas przeprowadzenia dochodzeń w stosunku do nich. Byli to tzw. Polizeihäftlings, w skrócie РН.

Zazwyczaj raz na miesiąc przyjeżdżał do Oświęcimia z Katowic sąd policyjny, który zajmował się sprawami więźniów. Pracownicy oświęcimskiego wydziału politycznego brali udział w posiedzeniach tego sądu. Był to doraźny są policyjny (Polizei-Standgericht). W ciągu jednego posiedzenia, które trwało rzędu 4–5 godzin, sąd osądzał nawet do 200 aresztowanych. Zazwyczaj sąd skazywał ich na najwyższą karę tj., na śmierć.

Nie skazani na śmierć pozostawali w obozie w charakterze obozowych więźniów. A skazanych na śmierć początkowo rozstrzeliwano w bloku 11, potem truto gazem. Wg moich obliczeń w latach 1941–45 w Oświęcimiu ów sąd polityczny skazał na śmierć około 3000 osób.

Sąd nie przeprowadzał żadnych dochodzeń. Moi koledzy, którym udało się bliżej zapoznać z tymi posiedzeniami mówili, że na szybcika jednych stawiano na prawo, innych na lewo i jedna z tych grup była zaraz uśmiercana. O tym kogo zabić decydowała jednostka policji, bądź wydział bezpieczeństwa.

Często się zdarzało, że funkcjonariusze wydziału politycznego aresztowali cywilów, którzy nie należeli do obozu; w większości przypadków za kontakty z więźniami, ale zawsze działo się to za aprobatą odpowiedniej jednostki policji. Najpierw była to jednostka policji z Pszczyny, a potem z Oświęcimia. To samo odnosiło się do aresztu zakładników za zbiegłych więźniów. Takich zakładników brano spośród członków rodziny zbiega zgodnie ze wskazówkami, które wpływały z wydziału politycznego. Taka metoda represji była wykorzystywana już w Oświęcimiu od 1941 roku. Aresztowanych członków rodzin trzymano w obozie w charakterze zwykłych więźniów.

Sprawy więźniów, których przysyłała do obozu jednostka policji kryminalnej, zawierały ścisłe dane o więźniu wraz z opisem dokonanych przez niego przestępstw. Podstawą do uwięzienia w obozie był rozporządzenie o zatrzymaniu wystawione przez jednostkę policji kryminalnej (RKPA). Owi więźniowie znajdowali się w obozie pod ogólną nazwą Verbeugungahart (VH). Byli to zazwyczaj profesjonalni przestępcy Berufaverbracher (B-V), przestępcy socjalni Assoziale (Ass) i homoseksualiści Homoseksual § 175. Drugą przyczyną aresztu i zesłania do obozu było tzw. Polizaisicherheitsverwahrung (PSV). Pod nazwą PSV byli trzymani więźniowie kryminalni i polityczni po opuszczeniu przez nich więzienia z wyroku sądowego. Wszyscy więźniowie tej grupy niezależnie od tego, czy byli to więźniowie polityczni, czy kryminalni, nosili wszyscy zielone trójkąty zwrócone ostrzem w dół. Byli to więźniowie, których trzymano w obozie koncentracyjnym z decyzji jednostki policji bezpieczeństwa i tajnej policji bezpieczeństwa, tzw. Schutzhaft. Wszyscy oni byli więźniami politycznymi i więźniami z Generalnego Gubernatorstwa. Wszyscy więźniowie tej grupy, nie pochodzący z terytorium Generalnego Gubernatorstwa mieli w swoich aktach rozporządzenie o zatrzymaniu (Schutzbaftbefehl) z tytułem „Geheimas Staatspolizeiiamt”, które wystawiała jednostka policji bezpieczeństwa, i która dokonywała zatrzymania.

Wszyscy więźniowie z GG byli odstawiani do obozu na podstawie list, tworzonych przez komisarza policji bezpieczeństwa i SD danego dystryktu. W takich listach tylko w zagłówku widniała informacja, że dana grupa była zatrzymana w charakerze zakładników, albo w ramach zemsty (nieczytelne) za jakąś akcję ruchu oporu. W aktach, które wpływały z jednostki, która kierowała więźnia do obozu w niektórych przypadkach stawiano specjalne zapisy, np.: Rückkeht unerwünacht, co oznaczało, że powrót więźnia na miejsce poprzedniego zamieszkania wg policji jest niewskazane — Nach und Nebel (NN), Naaresachaum (Na), albo Frühlingsluft (Fl), które były kryptonimami i oznaczały, że nawet najmniejszy ślad o więźniu musi zniknąć. Co nie znaczy, że taki więzień ma być zlikwidowany w obozie, mowa była tylko o tym, żeby on w żaden sposób nie mógł sie kontaktować ze światem zewnętrznym i dlatego takim więźniom nie pozwalano ani pisać, ani otrzymywać listów. Z zapisem Naaresachaum w obozie znajdował się generał major Stochmal z Wiednia, а z zapisem Frühlingsluft Żyd, minister finansów III Rzeszy w 1924 roku, którego nazwiska już nie pamiętam.

Z zapisem Nach und Nebel przybył do Oświęcimia w połowie 1942 roku w transporcie z francuskimi komunistami. W tym transporcie byli ludzie różnych narodowości, w tym byli Hanz i Robert Backmann. W zasadzie losem więźniów znajdujących się w obozie przez cały czas ich tam pobytu rozporządzał się Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt) niezależnie od tego, jaka jednostka policji skierowała więźnia do obozu. Tylko w trybie wyjątku grupa radzieckich jeńców wojennych, która znalazła się w obozie w Oświęcimiu, składająca się z około 12.000 osób była podporządkowana Dowództwu Sił Lądowych (Oberkommando der Wermacht). Większość tej grupy, tj., około 8.000 przybyła do Oświęcimia w pierwszych dniach października 1941 roku z obozu dla jeńców wojennych w Neuhammer am Queis (stalag VIIIA).

Większość z nich zginęła na przełomie końca 1941 roku i początku 1942 roku. Powiadomienie o śmierci przesłał wydział polityczny obozu do Dowództwa Sił Lądowych (Oberkommando der Wermacht) w Berlinie na ulicę Hohenataufenstrasse 56/58 i do inspektora obozów koncentracyjnych w Oranienburgu. Do Dowództwa Sił Lądowych odsyłano karty ewidencyjne więźniów i świadectwa śmierci, w których podawano jakąś naturalną przyczynę śmierci, z kolei inspektorowi obozów koncentracyjnych na piśmie podawano rzeczywistą przyczynę śmierci, tj., egzekucję.

Wkrótce po przybyciu więźniów do obozu przyjechała specjalna komisja z katowickiego urzędu Gestapo, która dokonała kwalifikacji radzieckich jeńców wojennych na 3 grupy, a mianowicie: А, B, C. Do pierwszej grupy zakwalifikowano fanatycznych komunistów (fanatischer Kommunist), do drugiej tych, kto podlegał wychowaniu, a do trzeciej ci, którzy zatrzymanie jest niezbędne do wznowienia poprzedniego stanu (zum Niederaufbau geeignat). W skład pierwszej grupy weszło około 1000 osób. Całą tę grupę podzielono jeszcze na mniejsze podgrupy i rozstrzelano, albo uduszono gazem w bloku 11. Była to największa grupa, a zupełnie niewielka była grupa trzecia. Większość ludzi z obu tych grup zginęła w rezultacie głodu, złej odzieży, ciężkiej pracy i złego traktowania. Pozostałą niewielką część przeniesiono na wiosnę 1942 roku do Birkenau, gdzie pracowała przy budowie założonego tam obozu.

Oprócz tego przywożono Rosjan grupami z Sonderkommando Zeppelin i zabijano ich najczęściej przez rozstrzelanie. Zawsze przybywali w mundurach SS, czasami oficerskich. Byli to Rosjanie, którzy współpracowali Niemcami.

Tych Niemcy likwidowali w charakterze Geheimnisträg. A dane Sonderkommando powinno było pracować przy budowie lotnisk.

Akcja przeciwko Cyganom, których w ilości 30.000 trzymano w Oświęcimiu, była przeprowadzona na podstawie generalnego rozporządzenia Reichskriminalpolizeiamt Zentrale zur Bekämpfung des Zigeunrumwessens. Zgodnie z instrukcją w danej sprawie, której akta miałem w rękach, akcję tę zamierzano wykonać w ramach oczyszczenia terytorium Rzeszy i terytoriów włączonych i kontrolowanych przez Niemców z Cyganów, których należało trzymać w obozie koncentracyjnym i zająć potrzebną pracą. Z całej grupy Cyganów, która przybyła do Oświęcimia odesłano do innych obozów około 1000 osób, а reszta zmarła z powodu chorób, głodu i ciężkich warunków. Pozostą grupę, tj., 8.000 Cyganów otruto gazem.

Także na podstawie generalnego rozporządzenia Reichskriminalpolizeiamt do Oświęcimia byli skierowani Żydzi z III Rzeszy i okupowanych krajów, a także miejscowa ludność z Witebska, Mińska Kijowa i Zamojszczyzny. Wszyscy ewakuowani byli Aryjczykami.

Z żydowskich transportów, które przybywały do obozu z list transportu brano do obozu tylko nadających się do pracy, tych, których potrzebował szef wydziału pracy — Arbeitaensatz. Pozostałych prosto z wagonów prowadzono do komór gazowych.

Zazwyczaj brano około 20% i oni byli uwzględnieni w dokumentach obozowych. Również z ewakuacyjnych transportów z Zamojszczyznych większość ludzi odprawiono do komór gazowych. W stosunku do Żydów, którzy jeszcze się uchowali, była przeprowadzona specjalna akcja tzw. Briefaktion des RHSA.

W tej sprawie przyjeżdżał do obozu specjalny wysłannik RHSA. Wszyscy Żydzi powinni byli w ciągu jednej nocy napisać listy do swoich bliskich i znajomych podając jako adres nadania obóz pracy, znajdujący się obok miasteczka Nowy Bieruń. List zabierał ze sobą pracownik RHSA. Listy były pisane nie na zwykłych obozowych blankietach, na których powinni byli pisać listy wszyscy więźniowie, a na blankietach, które rozdawał im funkcjonariusz RHSA.

Wg moich obliczeń z pośrod numerowanych więźniów wszystkich serii obozu oświęcimskiego zginęło ogółem około 300.000 osób. Ilość tych ofiar, które były otrute gazem zaraz po wyjściu z wagonów kolejowych, tj., które nie były uwzględniane w ewidencji obozowej, było, ja tak liczę, rzędu 2 i pół miliona.

O przybyciu każdego transportu, przeznaczonego do niezwłocznego zabicia gazem i o ilości ludzi wziętych z takiego transportu do pracy powiadamiało kommando obozu RHSA, а mianowicie referat Eichmanna. W tym celu używano przekazywanych przez referat Eichmanna specjalnych formularzy z nagłówkiem „GEheim”. W górnej części takiego telegramu podawana była ilość ludzi przywiezionych w transporcie i ilość wziętych do robót i ilość przywiezionych, których trzymano osobno i nazywano gesondert Untergabracht, co oznaczło ludzi, których od razu kierowano do komór gazowych. Na dole formularza podawano, jaka ilość jedzenia przybyła wraz z transportem (Verpflegung). Tekst telegramu sporządzali esesmani z biura Aufnahme. Telegram podpisywał komendant obozu Höss, albo jego zastępca Grabner, albo Schurz. Höss, jako komendant obozu był powiadamiany o przybyciu każdego transportu, przybywającego w ramach żydowskiej akcji. W jakim stopniu on uczestniczył w sortowaniu transportów, tego nie wiem. Wiem tylko z pewnością, że po tym jak on zostawił stanowisko komendanta obozu w listopadzie 1943 roku, nadal zajmował się sprawą eksterminacji Żydów i w kwietniu 1944 roku ponownie zjawił się w Oświęcimiu i prowadził akcję przeciwko Żydom węgierskim. We wrześniu 1944 roku miałem w ręku telegram, podpisany przez Hössa występującego w charakterze szefa urzędu D1, która była adresowana do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, w którym on zarządził aby kommando krematorium, tzw. Sonderkommando…”

„…oddzielić od pozostałych więźniów (gasoudart untwbringen), co oznaczało, że należy ich otruć gazem. Przy tym pisał, że chodzi o około 800 więźniów. Rozkaz nie był wykonany, ponieważ Sonderkommando zbuntowało się zanim było odesłane do komór gazowych.

Wiele drogocenności, które wieźli ze sobą zachodnioeuropejscy Żydzi do obozu oświęcimskiego ukradło wielu esesmanów.

Po tym jak obóz przeszedł w ręce Liebehenschela, sprowadził on specjalną komisję, która przeprowadziła dochodzenie i wielu esesmanów było aresztowanych. Wśród nich był aresztowany Grabner, którego oskarżono o samowolę i zabójstwa więźniów wg własnego uznania.”

Protokół przeczytano. Na tym przesłuchanie zakończono, a także sam protokół.


Świadek: Kazimierz Smoleń
Protokołowała: Krystyna Szymańska
Okręgowy sędzia śledczy: Jan Sohn

Zgodne z oryginałem. Okręgowy sędzia śledczy, Jan Sohn
Pieczęć okrągła z godłem państwa: Okręgowy sędzia śledczy w Krakowie

Translation

In English

(Dokument. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Materiały warszawskiego procesu komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hössa.
Syg. Dpr-Hd/7в, str. 216–221)

Protokół przesłuchania świadka byłego więźnia Jerzego Pozimskiego (nr obozowy 1099),
o traktowaniu radzieckich jeńców wojennych w latach 1941 – początek 1942 roku.
8 sierpnia 1946 r. Oświęcim

Strona ładuje...

Tłumaczenie dokumentu

Protokół

Oświęcim, 8 sierpnia 1946 r., Okręgowy sędzia śledczy Jan Sohn, działając na podstawie dekretu z dn. 10 XI 1945 roku (Dz.U. R.P. nr 51, poz. 293) O Głównej Komisji i Komisjach Okręgowych Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, w charakterze członka Głównej Komisji przesłuchał w trybie art. 255 i art. 107, 115 Kodeksu postępowania karnego niżej nazwaną osobę, która zeznała co następuje:

„Nazywam się Jerzy Pozimski, data urodzenia 5.05.1913 roku w Szarlee, syn Jana i Gertrudy z d. Sekuła, rzymsko-katolickiego wyznania, obywatel polski, mieszkam w Państwowym Muzeum w Oświęcimiu.

W obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu znajdowałem się od 24.06.1940 roku do 18.01.1945 roku pod numerem 1099. Pierwotnie, gdzieś tak do listopada 1940 roku pracowałem przy rozbudowie obozu, a potem do połowy 1941 roku pracowałem jaki pisarz obozowy w bloku 3а, а od połowy 1941 roku w kommando Arbeitseinsatz (wydział ds. pracy). To była grupa robocza, w których oprócz mnie pracowało jeszcze 7 więźniów.

Do kierowania pracą więźniów w obozie oświęcimskim był utworzony specjalny wydział, który najpierw w ramach piątego wydziału (Abteilung 5) pod nazwą Kommandatur Abteilung Arbeitseinsatz (Komendatura Działu ds. Pracy), a później w ramach trzeciego wydziału pod nazwą Abteilung Arbeitseinsatz (IIIa). Na czele tej struktury stał Arbeitseinsatzführer, najpierw Obersturmführer Schwarz, а potem Untersturmführer SS Sell. Biuro Arbeitseinsatz składało się z dwócz części. W pierwszej części — administracyjno-kancelaryjnej pracował Untersturmführer SS Gebbert i Untersturmführer SS Kapper, na czele drugiej — zewnętrznej służby — stał Arbeitseinsatzführer. Szefami tej części Arbeitsdienst, byli do końca 1942 roku Scharführer SS Fries, Unterscharführer SS Schoppe i Rottenführer SS Lowönday. Później to stanowisko zajmowali kolejno Hauptscharführer SS Moll, Unterscharführer SS Emmerich, Jurkowski, Oppelt, Salaban, Kirschner i inni. Stanowisko pomocnika…”

„…francuskich więźniów, których przed tym przybyło do obozu kilka tysięcy. Wizyta ta była zapowiedziana wcześniej. Komendant obozu Höss polecił znaleźć kilku zdrowych i dobrze wyglądających Francuzów właśnie z tych transportów w celu pokazania ich uczestnikom wycieczki. Po poszukiwaniach we wszystkich kommando znaleziono 2 Francuzów, którzy nadawali się do pokazania. Obu postawiono na placu około bloku nr 24, dokąd przybył Höss w towarzystwie dziennikarzy i kilku oficerów SS.

Dziennikarze przepytywali więźniów po niemiecku. Pytania tłumaczono na język francuski. Obaj więźniowie odpowiadali, że jest im tu dobrze, lecz po ich twarzach widać było, że to zupełnie jest nie tak. Wieczorem, tego samego dnia w obecności Hössa każdy z nich otrzymał po 25 uderzeń batem.

Prywatnie lagerältester Bruno Brodniewicz powiedział mi, że komendantowi nie podobał się wyraz ich twarzy w czasie przedstawienia ich dziennikarzom.

W grudniu 1941 roku byłem świadkiem następującej sceny: znajdujący się w bloku nr 14 rosyjscy więźniowie, którzy każdego ranka wychodzili do roboty wcześniej od innych nie wyszli z budynku. Dlaczego — nie wiem. Po wyjściu pozostałych kommando Höss wraz ze swoją świtą przeszedł w stronę bloku 14. Kapo z rosyjskiej części obozu wygnało gołych wszystkich rosyjskich więźniów z bloku 14 na ulicę pomiędzy 14 i 15 blokаmi. Tam ich otoczyli kapo i zaczęli bić nagich więźniów pałkami, tak, że przewracali się na ziemię. Myślę, że było tam ponad 100 więźniów. Bito ich dopóki wszyscy nie upadli, jeden na drugie w jeden stos. Potem wezwano straż ogniową obozu z wężami, włączono wodę i ten stos leżących więźniów polewano wodą. Höss był obecny przy tym i cały czas obserwował co się dzieje. Pragnę zaznaczyć, że dzień był wyjątkowo zimny. Koledzy opowiadali mi, że po upływie kilku godzin siekierami musieli rozbijać zamarzniętą górę trupów na części i wywozić.

Оesienią 1941 roku do obozu przywieziono ponad 10.000 rosyjskich jeńców wojennych. Rozmieszczono ich w blokach nr 1, 2, 3, 12, 13, 14, 22 ,23 i 24, które były oddzielone od pozostałych drutem kolczastym. Bloki te wtedy tworzyły osobny rosyjski obóz. Szefem, tj., Raportfürerem, Arbeitedienstfürerem tego obozu był Unterscharführer SS Stiwitz. Z powodu złej odzieży, okropnych warunków mieszkalnych i głodowego żywienia, większość jeńców zginęła w ciągu zaledwie kilku ostatnich miesięcy na przełomie roku 1941 i początku 1942. Jeńcy ci pracowali na budowie szosy prowadzącej od przejazdu kolejowego do obozu Birkenau.

Odzież otrzymywali tylko ci, kto chodził do pracy, a pozostali siedzieli nago w nieogrzewanych blokach.

Wieczorowe apele trwały ponad godzinę. Działo się to z tego powodu, że musieliśmy czekać dopóki wózki nie przywiozły do obozu wszystkich ciał rosyjskich więźniów, zmarłych na miejscu pracy.”

Protokół przeczytano. Na tym przesłuchanie zakończono, a także sam protokół.


Świadek: Jerzy Pozimski
Protokołowała: Krystyna Szymańska
Okręgowy sędzia śledczy: Jan Sohn

Zgodne z oryginałem. Okręgowy sędzia śledczy, Jan Sohn
Pieczęć okrągła z godłem państwa: Okręgowy sędzia śledczy w Krakowie

Translation

In English

(Dokument. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Materiały warszawskiego procesu komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hössa.
Syg. Dpr-Hd/4, str. 66, 70, 71)

Яндекс.Метрика